""Jesień w Kachetii"

Nagle przyszedł wieczór jesienny. I opadł na wzgórze.
Krwawy jastrząb
w liściach krwawych
jakby nurzał się w purpurze.
Liście miały kształt dziwaczny -
ludzkiej twarzy owal,
opętany jakiś krojczy
tak je uformował,
a zszywała je szwaczka
łobuzerska, swawolna...
Na żółciutkie
końce palców
opadały z wolna.

To właśnie listopad,
gdy opada listowie.
Z liśćmi często tak bywa,
to tradycja jesieni.
I było w nich pół na pół
uśmiechu i cierpienia,
triumfu i więdnięcia,
zagłady i odnowy.
A bliziutko za progiem,
pod samą izdebką
krążył, pląsał i tańcował
podchmielony ździebko
liść w pomyśle chybiony,
jesienny,
purpurowy...
O tej porze chmurny jastrząb wyrusza na łowy "

"Jesień w Kachetii", Buław Okudżawa, "Zamek nadziei", Wydawnictwo Literackie 1984